Bibione - włoska Mekka dla Polaków, Austriaków i Rosjan

Strona ta to wynik naszego wyjazdu do Bibione w 2010 roku. Pojechaliśmy w mocnym, trzyosobowym składzie: ja, moja Żona oraz nasz 19-miesięczny synek Kubuś. Mieliśmy udane, wspaniałe wakacje. Wybierając się do Bibione zbierałem na forach internetowych przydatne i potrzebne informacje, tak by być jak najlepiej przygotowanym do wyjazdu. Ich zebranie kosztowało mnie jednak sporo czasu, który spędziłem ślęcząc przed komputerem.

Na miejscu zdobywaliśmy nowe, własne doświadczenia. W ten sposób zgromadziliśmy zasób wiedzy, który moim zdaniem będzie przydatny dla każdego, kto chciałby się po raz pierwszy wybrać do Bibione, szczególnie z małymi dziećmi.

Trzy lata temu wakacje spędzaliśmy w Tunezji i po powrocie stworzyłem stronę - wakacje w Tunezji - na której opisałem nasze wrażenia i uwagi dotyczące pobytu. Od tego czasu dostałem sporo maili z pytaniami i podziękowaniami za czas poświęcony na stworzenie tej strony. Postanowiłem zatem stworzyć podobną o naszym pobycie w Bibione - to co widzicie, to właśnie efekt tej decyzji.

W poszczególnych artykułach opisałem wszystkie wycieczki, jakie zrobiliśmy podczas naszego krótkiego, dwutygodniowego pobytu - mam nadzieję, że pomogą one zdecydować, gdzie warto pojechać, a co sobie odpuścić. Opisałem również ośrodek, w którym mieszkaliśmy, a także napisałem kilka słów na temat samego Bibione. Nie mogło również zabraknąć Tips & Tricks, czyli porad i wskazówek, pochodzących zarówno bezpośrednio od nas, jak i z różnych stron internetowych. Warto je przejrzeć przed wyjazdem, gdyż wiele z tych porad okazało się na miejscu bardzo przydatnych.

No i nie może zabraknąć ostatniego akapitu - o nas. O sobie pisać nie będę, bo nie lubię, parę słów natomiast o mojej żonie (uwaga, tryb autoreklamy włączony): moja żona jest architektem wnętrz. Jej pasją i pracą zarobkową jest projektowanie i aranżacja wnętrz mieszkalnych i użytkowych. Prowadzi autorską pracownię architektury wnętrz WiD studio Wnętrze i Detal. Jeśli kogoś interesują projekty wnętrz, na pewno warto odezwać się do niej.

No dobrze, dosyć autoreklamy. Obiecuję, że dalej jej już nie będzie, pomijając zakładkę linki, gdzie umieściłem linki do stron internetowych biura projektowego mojej żony. At last but not least wspomnieć trzeba ostatniego członka naszej wyprawy - naszego synka Kubusia, który przewija się (cóż za trafne słowo!) na niektórych zdjęciach, które można oglądać na tej stronie. Jego obecność pozwoliła nam z nieco innej strony spojrzeć na rozmaite bariery architektoniczne i inne zasadzki, jakie podczas zwiedzania czyhają na młodych rodziców. Ponieważ do Bibione jadą często rodziny z małymi dziećmi, postaramy się spojrzeć na niektóre aspekty zwiedzania z tej właśnie strony.

Ostatnia uwaga organizacyjna - wszystkie zdjęcia na tej stronie są mojego autorstwa i niestety ich kopiowanie jest zabronione. Jeśli koniecznie interesuje Cię któreś zdjęcie, napisz do mnie.

| Architektura wnętrz | Aranżacje i wystrój wnętrz | Tunezja | Projekty wnętrz | Aranżacja i projekty - blog